Jedno słowo, które zakończy każdą kłótnię

Macie jakieś swoje związkowe zasady. Macie pewnie jakiś kręgosłup moralny. Oczywiste jest, że na co dzień staracie się być dla siebie uprzejmi, wyrozumiali, pomocni, kochający… Wyrażacie swoją miłość na wiele, charakterystycznych dla was sposobów. Szczerze rozmawiacie o problemach, uważnie słuchacie siebie nawzajem. Razem tworzycie zgraną parę.

I nagle…. brzdęk.

Coś pękło.

Jakaś sprzeczka o głupotę. Plus – brzydka pogoda za oknem. Korki na mieście. Pusta lodówka. Permanentne niewyspanie. Hormony szaleją. Niezapowiedziana wizyta teściowej. Jakby tego było mało dziecko gorączkuje. Tysiąc zbiegów okoliczności i pękacie. Wszystkie twoje zasady rozsypały się i za nic nie potrafisz zmusić siebie do ich pozbierania.

Miałaś nie krzyczeć. A głos sam się unosi. Miałaś słuchać. Nie słyszysz. Miałaś starać się rozumieć. Nie chcesz. W tym konkretnym momencie po prostu nie potrafisz być tą osobą, którą jesteś na co dzień. Twoja łagodność, kobiecość, wyrozumiałość, uprzejmość poszły w las.

A lawina pędzi do przodu. Kolejne wyrzuty wychodzą z ciebie jeden za drugim. Wiesz, że to droga donikąd, ślepa uliczka. Dobrze też wiesz, jak bardzo ranisz ukochaną ci osobę. Ale nie masz bladego pojęcia, jak to naprawić.

Otóż jest takie jedno słowo, które zakończy każdą kłótnię. Musi być tylko szczerze wypowiedziane i poprzedzone krótką refleksją.

PRZEPRASZAM

Jak łatwo nam jest przepraszać za błahe sprawy! A jak trudno w obliczu prawdziwych problemów.

Niedawno w serialu “The 100” usłyszałam, że każdy ma w sobie potwora. I każdy musi być za niego odpowiedzialny.

Nie jesteśmy idealni. Mamy swoje wady, które wychodzą z nas raz na jakiś czas. Rzadziej lub częściej, sami dobrze o tym wiecie. Niełatwo jest nam przyznać się do nich, prawda? W szczególności w trakcie kłótni, kiedy to nasza ukochana osoba jest oczywistym źródłem problemów i nieporozumień!

Powiedz PRZEPRASZAM. Wina zazwyczaj leży po dwóch stronach barykady. Bez bicia przyznaj się, że nie rozgrywasz tej kłótni jak trzeba. Przeproś za to, że twój wewnętrzny potwór wyszedł na wolność.

Gwarantuję Ci, że zaraz usłyszysz przeprosiny. Równie szczere, świadome, pełne troski, kochające PRZEPRASZAM. Dajcie sobie czystą kartkę. Po raz kolejny. Nie pożałujecie. Przecież dobrze o tym wiecie