Gry karciane dla dwojga - U Marudy i Leniucha

Gry karciane dla dwojga

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Nigdy nie przepadałam za karciankami… Mój mózg totalnie odmawia posłuszeństwa, kiedy próbuję zrozumieć zasady choć najprostszej gry. Szczytem moich umiejętności karcianych do niedawna była gra… w wojnę. Nic więcej. Mam jednak to (nie)szczęście, że Leniuch jest niesamowitym wielbicielem gier karcianych! I masz tu babo placek.

Znaleźliśmy więc kilka gier, które są banalnie proste. Podczas gry dosłownie możesz wyłączyć swój mózg nie myśląc o żadnych skomplikowanych zasadach, czy podchwytliwych zagrywkach. Po prostu grasz! Ale to nie koniec zalet…

  • Te karcianki nie wymagają specjalnego przygotowania przed grą. Nie musisz robić nawet miejsca na stole. Bierzesz do ręki talię zwykłych kart, siadasz na kanapie i grasz.
  • Akurat wymienione przez nas gry nie są czasochłonne. Jedna partia to kilka minut. Nie musicie z tygodniowym wyprzedzeniem planować karcianego wieczorka we dwoje. Nic z tych rzeczy! Bawicie się spontanicznie, w tzw. międzyczasie.
  • Karcianki to gra mobilna. Bez problemu zabierasz ją ze sobą gdziekolwiek chcesz. Długa podróż pociągiem? Godzina oczekiwania w knajpie na jedzenie? Mam dla ciebie idealny zarówno zabijacz, jak i umilacz wolnego czasu.

RYBA!

Ta gra to zdecydowanie nasz faworyt! Polega ona na tym, aby spośród kart, które masz na ręku skompletować 4 karty o takiej samej figurze, ale innym kolorze (np.: 4 karty króla w kolorach pik, serce, trefl oraz karo). Taką czwórkę wykładasz przed siebie i to jest twój końcowy punkt.

Na start każde z was dostaje 7 kart. Następnie jedno z was zaczyna grę pytając się przeciwnika:
“Czy masz… (np. asy)?” Uwaga! Możesz pytać się tylko o figurę, którą masz na rękach!
Jeśli przeciwnik posiada jakieś asy, musi ci wszystkie oddać. Ty z kolei dalej pytasz się o kolejne figury.
Jeśli przeciwnik nie posiada danej figury, mówi “Ryba!”. Natomiast ty dobierasz jedną kartę ze stosu nierozdanych kart. I role się odwracają. Tak przepytujecie się i kradniecie sobie karty do rozdania całej talii. Liczycie punkty. Kto ma więcej – ten wygrywa

SLAPJACK!

Znacie grę “Prawo Dżungli”? Albo “Pałę Wodza”? Ta karcianka to bardzo podobna, dynamiczna zabawa! Gra polega na tym, aby zebrać jak najwięcej kart. Proste, prawda?

Na początku rozdajecie całą talię kart między siebie. Każdy dostaje tyle samo kart. Swoje “kupki” kart wykładacie przed siebie kolorami ku dołu. Na “trzy-czte-ry” oboje jednocześnie odsłaniacie pierwszą kartę ze swojej “kupki”.
W przypadku, kiedy rzucone przez was karty nie łączy ani figura, ani kolor – rzucacie kolejne.
Natomiast jeśli wasze karty posiadają taką samą figurę (np. król) lub kolor (np. pik) to szybko przyklepujecie karty. Osoba, która pierwsza przyklepnęła karty (i się nie pomyliła), zbiera karty. Jeśli doszło do pomyłki, karty zbiera przeciwnik. I tak do końca talii. Liczycie karty – wygrywa ta osoba, która zebrała ich więcej.

SZALONE ÓSEMKI

To gra, która jest z kolei podobna do makao. Niestety, dla mnie makao posiada zbyt wiele zasad do zapamiętania, natomiast w “Szalone ósemki” gra się po prostu instynktownie. Jej cel jest prosty – pozbyć się wszystkich kart z ręki.

Na start każde z was dostaje 7 kart. Z “kupki” pozostałych kart pierwsza karta z góry jest odsłaniania. Nazwijmy ja kartą-wzorcem. Następnie osoba rozpoczynający grę porównuje z nią swoje karty. Szuka ósemek oraz takich kart, które posiadają taką samą figurę lub kolor, jak wzorzec. Uwaga – figura i kolor ósemki nie ma tutaj znaczenia – ósemki zastępują każdą kartę Jeśli znajduje u siebie takie karty, wybiera jedną i kładzie ją na kartę-wzorzec. Nowo położona karta staje się nowym wzorcem. Jeśli wśród swojej talii gracz nie znajduje pasującej karty, dobiera nową kartę. Dalej analogicznie zagrywa przeciwnik. Wygrywa ta osoba, która jako pierwsza pozbędzie się wszystkich kart z ręki.

KIBELEK

Każdy z was na pewno grał w bierki. Cóż – kibelek to po prostu karciana wersja bierek

Z talii zostawiacie 2 karty, które odkładacie na bok. Pozostałe mieszacie na stole. Na niej układacie domek, czy też “kibelek” z pozostawionych wcześniej kart. Po prostu opieracie 2 karty o siebie. Gracz wyciąga karty z kupki do czasu przewrócenia kibelka. Potem ustawiacie kibelek od nowa i zagrywa przeciwnik. Wygrywa ta osoba, która wyciągnie więcej kart


Być może to zestawienie pomoże komuś, kto jest podobnym do mnie antytalenciem karcianym. To są wszystkie gry, jakie (póki co) zdołałam się nauczyć. Jeśli tylko odkryję inne karcianki, których zasady mnie nie przytłoczą, na pewno podzielę się tym na blogu!