Wyspa Sobieszewska na rowerach!

Hej, dziś chcielibyśmy zachęcić Was do odwiedzenia Wyspy Sobieszewskiej, koniecznie na rowerach! Ale powoli. Po kolei.
My, czyli Maruda i Leniuch, mieszkamy w Gdańsku. Zdarzył się nam wolny weekend i postanowiliśmy spędzić go jakoś aktywnie. Wybór bez zastanowienia, spontanicznie padł na Wyspę Sobieszewską. Chciałabym przedstawić Wam mapkę naszej trasy, mam nadzieję, że komuś z Was się przyda podczas wakacyjnych i nie tylko podróży.

Wyspa Sobieszewska od dawna siedziała nam na końcu głowy dzięki wpisowi rowerowej gdańskiej blogerki. Jednak to dosyć daleki cel podróży dla standardowego gdańszczanina. Z naszego domu (a mieszkamy na Stogach) mamy 15km trasy rowerowej na samą wyspę. Po wyspie jeździ się jakieś 30km, plus 15km powrotu – daje to aż 60km wycieczki! Dla mniej wprawionych w bojach, na Wyspę można dotrzeć autobusami spod dworca głównego albo samochodem. Trzeba się jednak liczyć z ogromnymi korkami do wjazdu mostem na Wyspę. Ale o trasach dojazdowych poczytacie w necie, a ja chciałabym opowiedzieć Wam trochę o rowerowej trasie i czego możecie się na niej spodziewać.

Odcinek z mapy A-B to trasa od naszego domu na wyspę. Generalnie wszyscy turyści, skądkolwiek nie jadą, spotykają się na trasie Miałki Szlak. Ale uwaga – nie szukajcie tej ulicy, bo trudno ją znaleźć. Od strony miasta nie jest opisana, do tego znak “ślepa uliczka – koniec  gry” budzi wątpliwości, czy aby na pewno warto tam jechać. Także – tak, ta ślepa uliczka to właśnie Miałki Szlak. Ale równie dobrze możecie jechać wzdłuż ulicy Elbląskiej po równej, ładnej ścieżce rowerowej. Prowadzi ona do tego samego przejazdu (super genialnego tunelu) pod ulicą Sucharskiego, co Miałki Szlak. Po tunelu można troszkę się pogubić – my kierowaliśmy się jedyną słuszną radą – jechaliśmy za innymi turystami ;p Ale popatrzcie na mapkę – to prosta droga Jedziecie w stronę Makro poboczem ruchliwej drogi, mijacie LOTOS i skręcacie w lewo do rafinerii. Tam będzie śmierdzieć, droga też nie zachwyca jakością. Zaczynają się wiejskie krajobrazy. Jeśli nie jesteście pewni, gdzie skręcić, a w pobliżu nie ma turysty, jedźcie tam, gdzie jadą autobusy lub po prostu widać w oddali przystanek autobusowy. To najprostsza droga na wyspę I…. hurra! Most!

Odcinek B-C to prosta trasa na plażę Ale uwaga – jakiekolwiek jedzenie, picie dostaniecie tylko w centrum – koło kropki B, tuż przy moście. Nie liczcie na budkę z goframi przy morzu. Nic z tych rzeczy. Jedźcie nad morze z uzupełnionymi zapasami wody mineralnej Droga jest ładna, na początku jedzie się przez turystyczne osiedla, potem leśną dróżką. Morze!

Odcinek C-D to próba wydostania się z lasu inną drogą niż wcześniej jechaliście. Uwaga – na pewno gdzieś utkniecie na piaskowej ścieżce prowadząc rower ostatkami sił. Bankowo. Ale spokojnie, Wyspa nie jest duża, jadąc pi razy drzwi w kierunku cywilizacji, kiedyś na pewno wydostaniecie się z buszu

D-F to podróż po mniej turystycznej części wyspy. Bardziej mieszkalnej. Droga w porządku – asfaltowa, czasami  równiutka, czasami dziurawa jak ser szwajcarski. Tereny miłe oku, zielone, w oddali, na Martwej Wiśle, widać żaglówki, skutery wodne i inne wodne wynalazki. Słowem ładnie.

Czy warto pojechać na Wyspę Sobieszewską? Jeśli ktoś nie lubi tłumów turystów na gdańskich plażach (Jelitkowo, Brzeźno, Przymorze) – warto. Jeśli ktoś na co dzień mieszka na betonowym osiedlu – warto. Jeśli ktoś lubi jeździć rowerem – warto. Generalnie jeżdżąc po Wyspie odnosiłam wrażenie, że to idealne miejsce dla harcerzy. Mnóstwo dziewiczych terenów, gdzie można byłoby się zgubić

Dla zachęty wrzucam FILMIK Z NASZEJ WYPRAWY NA WYSPĘ SOBIESZEWSKĄ