Rozmowy dla dwojga #2: O dziecku

Dziecko. W teorii  powinno być dowodem miłości w związku. Powinno je pieczętować, wzmacniać. Powinno naturalnie rozpoczynać nowy etap życia dwojga ludzi. Powinno radować, cieszyć, dodawać sił, wywoływać uśmiech. Powinno być centrum słowa „rodzina”. Powinno być widziane przez pryzmat cudu powstania nowego życia. Powinno wywoływać w nas wszechogarniające uczucie miłości.

Dziecko to cud.

W idealnym świecie tak właśnie by było. Nie tylko od święta. Tak na co dzień. Tak bez wyjątku. O każdej porze dnia i nocy, w każdych okolicznościach. Przecież to piękne uczucie mieć dziecko, które widzi w Tobie swojego opiekuna, swój autorytet, a jednocześnie swojego przyjaciela. To piękne uczucie dawać komuś radość życia, wywoływać uśmiech, ale też dawać dach nad głową, utrzymywać, opiekować się całkowicie bezbronnym stworzeniem.

Fakt, że od Ciebie zależy czyjeś życie, życie kogoś, kogo bardzo kochasz – nakłada na Ciebie lawinę odpowiedzialności. Jako rodzic czujesz też pewnie obawy, czy dasz radę? Jednak miłość pcha Cię do przodu, dzięki niej pokonujesz wszelakie przeciwności losu.

Dziecko to test.

I wiesz co? Najpiękniej jest wtedy, kiedy w tym wszystkim nie jesteś sam.  Kiedy dzielisz się z partnerem każdą nową emocją.  Jednak czasem owa lawina uczuć może być przytłaczająca, prawda?  W szczególności, kiedy to Wasze pierwsze dziecko, świat wywraca się do góry nogami, zostajecie wrzuceni do całkiem nowego świata, musicie odnaleźć siebie w nowych sytuacjach, przed Wami stoją nowe wyzwania. Wtedy też poznajecie się na nowo. Zarówno siebie samych, jak i partnera.

Dziecko to test związku. Test umiejętności rozmowy, test empatii, test odporności na stres, test współpracy, test wyrzeczeń.

Czasem przychodzą momenty, kiedy przychodzi frustracja. I zmęczenie. Brak czasu, brak zrozumienia, brak pomocy, problemy życia codziennego, izolacja od ludzi, czasem wykluczenie towrzyskie. I to się nawarstwia. Rodzi się tęsknota za życiem bez dziecka.  Za życiem we dwójkę, spełnianiem marzeń, samorealizacją, rozwojem pasji czy kariery. Z oczywistych względów częściej kobiety odczuwają takie kryzysy, jednak mogą one dotyczyć równocześnie mężczyzn.

I pytamy się wtedy sami siebie – co dalej?  Jak żyć, nie tylko egzystować?

Dziecko to motywator.

Czy nie zauważasz, w szczególności w tych trudniejszych chwilach, że dziecko jest Twoim motywatorem? Motywatorem do zmian, do bycia lepszą wersją siebie samej, siebie samego. Również na podłożu związkowym.

Jeśli przeżywacie właśnie kryzys związkowy, którego źródło leży gdzieś w pobliżu dziecka  – mamy dla Was kilka wskazówek.

Nauczcie się ze sobą rozmawiać. Pamiętajcie, że monolog to nie rozmowa. Mówcie szczerze i bez zagadek. Nie czytajcie sobie w myślach. Mówcie to, co naprawdę chcecie powiedzieć, ale też słuchajcie tego, co ktoś do Was naprawdę mówi. Rozmawiajcie w okolicznościach, kiedy oboje możecie się skupić na rozmowie.  Bez dziecka, na trzeźwo, na spokojnie.

Empatia to bardzo ważne słowo w jakimkolwiek kryzysie. To trudne zadanie, aby wcielić się w kogoś innego, spojrzeć na świat jego oczami i na trzeźwo przeanalizować sytuację. Jednak to konieczny proces na drodze do wspólnego porozumienia w trudnych chwilach.

A przede wszystkim pamiętajcie,że…

Dziecko całym światem?
Nigdy!
Dziecko to osobny świat.

Nie zapominajcie o sobie nawzajem po pojawieniu się dziecka. Pamiętajcie o tym, aby od czasu do czasu cieszyć się związkiem tylko we dwójkę. Celebrujcie każdą wolną chwilę, jaką dostajecie od losu. Cieszcie się nie tylko dzieckiem, ale też sobą. Dziecko nie może być celem Waszego życia! Owszem, świat się dookoła niego kręci przez długie lata, jednak… dziecko ma swoje życie. Wy macie swoje życie. Od pierwszego dnia narodzin. Noworodek jakkolwiek nie był uzależniony tylko i wyłącznie od rodziców – on ma już swoje życie. W jego główce dzieją się niesamowite rzeczy, których nigdy nie poznamy. Nie bądźmy rodzicami helikopterami. Nie osaczajmy swoich dzieci. Dajmy im trochę przestrzeni, wolności, prawa do odkrywania świata po swojemu. To wychodzi zazwyczaj na dobre zarówno rodzicom, jak i dzieciom. Zyskacie trochę czasu na kontynuację rozwijania pasji, pielęgnację związkowych rytuałów. Dbajcie o siebie nawzajem tak mocno, jak dbacie o dziecko.

  • Szaman Shamansky

    Ciekawy wpis, ale nie mam jak się odnieść niestety :<