Historia oparta na faktach cz. 1 – CIĄŻA

Chciałabym podzielić się z Wami moją historią ciąży. Chcesz wiedzieć, jak to jest być w ciąży? Albo inaczej – jak to może być? Wiadomo, każda ciąża jest inna. Każda kobieta musi przeżyć stan błogosławiony po swojemu. Jednak pamiętam siebie sprzed 8 miesięcy. Pochłaniałam ciążowe artykuły chcąc wiedzieć, co tu się ze mną zaraz stanie. Teraz mogę powiedzieć Wam o moich oczekiwaniach oraz rzeczywistości, teorii oraz praktyce.

Zmiany fizyczne

Tego pewnie jesteście najbardziej ciekawe Ja byłam. Bałam się dużego brzucha. Tymczasem wydaje mi się on dosyć… znośny. Ok, przyznaję – dosyć ciężko jest mi patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Mimo to brzuch sam w sobie mi nie ciąży. Nie mam w domu ANI JEDNEGO ciążowego ciucha. Ubieram się w normalne rzeczy, które ani nie są męskie, ani nie wyglądają jak worki na śmieci XXL. Czasem ciężko ubrać buty, czy skarpetki. Mimo to ciążowy brzuch ma wiele zalet, o których pisałam TUTAJ.

Oczekiwałam poprawy cery, włosów i paznokci. Powód 1: ciąża sama w sobie. Powód 2: w ciąży zaczęłam się o wiele lepiej odżywiać, niż dotychczas. I wiecie co? Tutaj leży moje największe ciążowe rozczarowanie. Zero poprawy: tłusta cera, wypadające włosy, łamliwe paznokcie nie chciały mnie zostawić nawet na kilka miesięcy. Całe szczęście ominęły mnie przebarwienia skóry, żylaki, rozstępy. Póki co, odpukać. Kwestia rozstępów to być może zasługa kremów, a może genów. Cellulit? Jaki był, taki jest, bez tragedii.

Czy urosły mi stopy? Póki co nie jestem w stanie tego stwierdzić ze względu na obrzęki. Czy urosły mi piersi? Rozmiar do przodu

Dużo ludzi straszy psującymi się zębami, krwawiącymi dziąsłami. Troszkę się tego bałam, ponieważ moje zęby nigdy nie należały do najsilniejszych. Jednak w ciąży nie zauważyłam żadnych zmian związanych z zębami. Ani na plus, ani na minus.

Zachcianki

Nie większe niż przed zajściem w ciążę… Chyba każda z nas, od czasu do czasu, ma na to „coś” ochotę. To całkiem normalne. Jednak nie umieram z tęsknoty za słynnymi ogórkami kiszonymi, czy kiełbasą o północy. Moje preferencje smakowe nie zmieniły się. Nigdy nie miałam ochoty na mieszanie kontrowersyjnych smaków. Historie zachciankowe w ciąży po prostu mnie ominęły.

Troska Leniucha

Leniuch stał się taaaaaaki troskliwy wobec mnie! To jest jedna z najcudowniejszych cech ciąży Pomaga, kiedy tylko o to poproszę. Może nie ze skutkiem natychmiastowych, jednak zawsze sprawnie i bez narzekania. Stara się zrozumieć moją postępującą niedołężność fizyczną i wyręcza mnie w wielu pracach domowych. Ogarnia ekspresowy remont nowego mieszkania, zdejmując z mojej głowy wiele trosk i stresów. W pierwszym trymestrze cierpiałam na straszne mdłości. Dosłownie nie mogłam nawet zbliżyć się do naszej kuchni. Biedny Leniuch przez 3 miesiące zajmował się całą kuchnią! Od przygotowywania wszystkich posiłków do sprzątania. Wychodząc do pracy zawsze zostawiał mi coś dobrego w mojej podręcznej lodówce… na balkonie (to była zima). Wszędzie mnie podwiezie, zewsząd odbierze. Pozwala spać po obiedzie, plecy wymasuje, stópki wymyje. A na wszystkie moje jęczenia i niewdzięczności – przytuli i ucałuje. Kochany jest, co zrobić

Ciążowe porady

Dużo naczytałam się, jak to ludzie zarzucą mnie workiem dobrych rad. Owszem, dostawałam dobre rady. Niektóre wpuszczałam jednym uchem, drugim wypuszczałam (np. „jedz za dwóch„). Mimo to nie trafiłam na żadną toksyczną postać na swojej drodze, która weszłaby mi do macicy ze swoimi butami. Rodzina, znajomi – wszyscy przede wszystkim są bardzo troskliwi i wyrozumiali. Niektórzy bardziej, niektórzy mniej – każdy raczej w granicach dobrego smaku. Nikogo nie muszę sprytnie unikać.

Ach, te kolejki…

Nieznajomi to inna historia… Za chwilę mam termin porodu, a ja ani razu nie zostałam przepuszczona w kolejce w aptece albo w sklepie. Ani razu… W większych marketach Leniuch sam głośno oznajmia, że to kolejka z pierwszeństwem i ustawia mnie przed rząd ludzi. W środkach komunikacji miejskiej przez długi czas nikt mi nie ustępował miejsca. Mimo iż w czasie strasznych mdłości wolne miejsce było mi bardzo potrzebne. Ale jak brzucha nie widać, to skąd ludzie mieli wiedzieć o ciąży? Miejsca zaczęły się dla mnie zwalniać w ostatnim miesiącu ciąży. Jednak i tak zdarza mi się stać w zatłoczonym tramwaju.

Wolny czas

Buahaha. Dobry żart. Jakoś nie zauważyłam nadmiaru wolnego czasu. Ciążowe dolegliwości skutecznie mnie spowalniają, często otępiają. Nierzadko po prostu na siłę usypiałam w ciągu dnia, oby tylko już się nie męczyć. Trochę czasu zajmuje mi organizacja remontu nowego mieszkania, edukowanie się w temacie opieki nad małym ssakiem, ciążowe spacery, praca nad dodatkowymi zleceniami. Od kiedy jestem na zwolnieniu lekarskim, jakoś naturalnie codzienne zakupy, obiady, podstawowe porządki stały się moim zadaniem. Generalnie nie mam w ciągu dnia chwili, kiedy stoję i myślę „co ja mam ze sobą zrobić”.

Dolegliwości

Na to nie byłam przygotowana. Ilość ciążowych dolegliwości nieźle dała mi w kość. Mdłości, wymioty, krwawienie z nosa, omdlenia, ból kości ogonowej, obrzęki, skurcze w łydkach, nieustanne zmęczenie, senność, duszności, bóle pleców, bóle mięśni w kroczu i/lub nogach, natężenie dotychczasowych alergii x100, katar, zgaga, niestrawności, drętwienie palców u rąk, bóle dłoni budzące w nocy, siusiu co chwilę (dla mnie to dolegliwość) – przerabiałam to wszystko. Pewnie coś jeszcze, o czym zapomniałam. I wiecie co? To wszystko w ciąży jest normalne. Generalnie w ciągu 9 miesięcy miałam 2 miesiące w miarę spokojnej ciąży bez permanentnie uciążliwej dolegliwości. Cała reszta to pasmo walki o normalne życie wśród fizjologicznej burzy w organizmie.

Psychika

W ciąży przelewa się przeze mnie fala przedziwnych emocji. Przechodziłam przez różne stany ducha: od buntu, przez akceptację, do szukania pozytywów i ich wykorzystania. Pisałam już TUTAJ o tym, jak bardzo ciało jest oderwane od głowy w czasie ciąży i jak trudno jest mi pogodzić się z tym faktem. Cały czas uczę się pokory wobec matki natury, która jakoś według mnie niefortunnie wymyśliła cały proces tworzenia nowego człowieka. Cały czas uczę się odpuszczania sobie. Staram się, aby stresy wszelakie mnie nie przytłaczały. Staram się nie rozciągać doby do 48h, tylko żyć w zgodzie z tym, co podpowiada mi moje ciało. Kiedy jestem śpiąca – staram się iść spać. Niby to takie proste, jednak dla mnie – osoby zawsze przytłoczonej długą listą zadań, planów, obowiązków – to trudne wyzwanie. Nieświadomie dążę do tego, aby w okresie ciąży skupić się na odpoczynku. W drugiej kolejności – na pracy zarówno zawodowej, czy domowej. Czasami próbuję walczyć z tą nienaturalną dla mnie piramidą priorytetów, jednak w ciąży – to syzyfowa robota. Wiem jednak, że to przejściowy stan. Generalnie nic a nic nie zmieniłam się w czasie ciąży. Wszystko, co wyznaczało moją osobowość, mnie jako jednostkę – pozostało takie samo. Troszkę bałam się, że 9 miesięcy przeistoczy mnie w matkę, której jedynym życiowym celem będzie płodzenie potomstwa i zachwyt nad nim. Tak nie jest. Czy poród, pierwszy miesiąc z niemowlakiem coś zmieni? Zobaczymy.


A Wy jak wspominacie Waszą ciążę? Czy był to przewrót życia o 180º? Piszcie w komentarzach Wasze historie! :)