O tym, co mnie gorzko zaskoczyło w ciąży.

Przed zajściem w ciążę nie miałam zielonego pojęcia, z czym ona się wiążę. W głowie miałam jedynie dwa obrazki – mdłości oraz duży brzuch. To była cała moja wiedza o stanie błogosławionym. Łatwo się domyślić, że ciąża zaskoczyła mnie wszystkim – ilością oraz nasileniem wszelakich dolegliwości, zmianami w moim ciele oraz psychice. Jak to jest się matką jeszcze przed porodem. Jak to życie potrafi się wywrócić do góry nogami z dnia na dzień. Ale co mnie zaskoczyło najbardziej?

Mój ostatni post był wesoły, opisywał ciążowy brzuszek jako całkiem znośnego kumpla. Kolejny ciążowy wpis już taki nie będzie. Musze coś z siebie wyrzucić – trochę irytacji, trochę złości, trochę smutku. Kłębią się we mnie takie uczucia i bardzo chciałabym wiedzieć, czy tylko ja tak mam, czy to stan całkiem normalny dla kobiety w ciąży. Co jest ich źródłem?

Oderwanie ciała od mózgu.

W ciąży mam wrażenie, że moje ciało nie jest moją własnością. Nie mam żadnego wpływu na mój organizm. On teraz żyje własnym życiem! Czuję się jak inkubator dla nowego człowieczka. Taki mebel, który chciałby latać, a przecież jest tylko meblem i skrzydła raczej mu nie urosną.

Niektórzy mówią, że dolegliwości ciążowe to naturalna reakcja obrony organizmu przed niespodziewanym lokatorem. G***o prawda. Organizm robi wszystko, aby tego lokatora utrzymać przy życiu – oczywiście swoim kosztem. Wyniszcza się od A do Z, byle tylko wyprodukować nowego, zdrowego człowieka.

W teorii cały okres macierzyństwa taki już właśnie będzie – poświęcanie siebie dla swojego dziecka. Czemu jednak mam wrażenie, że po porodzie będę w stanie opiekować się dzieckiem nie tracąc własnego życia? Że jakoś da się pogodzić rodzinę i pracę? Upiec ciastko i mieć ciastko? W chwili obecnej czuję się na przegranej pozycji w walce o zdrowe proporcje między opieką nad dzieckiem w brzuszku, a opieką nad sobą samą. Cokolwiek mózg nie wymyśli, cokolwiek nie zaplanuje – organizm i tak robi swoje.

Czy wy też macie takie heretyczne myśli? Dajcie znać w komentarzach, czy ja już oszalałam, czy może to całkiem normalny ciążowy stan. W jednym i drugim przypadku będę wdzięczna za jakiekolwiek rady, jak przetrwać te ostatnie tygodnie ciąży

  • Mine wiele rzeczy też pewnie zaskoczy. Pozdrawiam, Daria

    • Ciąża zaskakuje na każdym kroku. Czasem pozytywnie, czasem negatywnie. W sumie niestety dostrzegam więcej wad stanu błogosławionego niż zalet, jednak każda kobieta inaczej go znosi i też inaczej ocenia

  • Kasia

    Zmagałam się z takimi samymi myślami. .. Nie da się ich pozbyć. Dopiero po pewnym czasie zaczynasz cieszyć się z tego, że jesteś mamą.
    Kasia z madebygoch.pl

  • Ja kiedyś natrafiłam, na słodkie skądinąd w tamtym kontekście, porównanie dziecka w brzuchu do Aliena

    • Coś w tym jest! Gdy dziecko robi fikołki w brzuchu, często mam wrażenie, jakbym żywcem połknęła kota…

  • Moja pierwsza ciąża przebiegała tragicznie i chcąc nie chcąc przez pierwsze tygodnie robiłam wszystko by utrzymać nowe życie. Ciąża to trochę dziwny stan zwłasza pierwsza bo nie wiesz co to właściwie jest jak tego nie doświadczysz.

    • Ja na początku ciąży długo przechodziłam od stanu buntu do stanu akceptacji… Niby nie miałam żadnych problemów, jednak książkowe dolegliwości nie przyspieszały tego procesu… Masz rację, że ciąża to dziwny stan. Każda kobieta inaczej się w niej czuje, stąd też inaczej ją ocenia. W trakcie ciąży szukałam wielu informacji, co mnie będzie czekać – tymczasem spełnił się zaledwie ułamek wyczytanych opowieści. Co ciąża to inna historia

  • Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie ciążę, a okazało się, że czuje się świetnie. Jestem szczęśliwa, mam dużo energii. W pierwszym trymestrze czułam się trochę zmęczona, ale nie miałam żadnych nudności i zmian humoru. Gdyby nie wystający brzuch i coraz bardziej odczuwalne kopniaki, to w zupełności zapomniałabym o moim stanie

    • Szczęściara! Mam teorię, że samopoczucie w ciąży w dużej mierze zależy od nastawienia względem niej. Ja bardzo długo walczyłam z akceptacją faktu bycia w ciąży. Może dlatego borykam się z tysiącami dolegliwości

  • „Heretyczne myśli” – tak bym tego na pewno nie nazwała, nigdzie nie jest powiedziane, że ciąża i macierzyństwo to sam lukier Dla mnie ciąża była pełna zaskoczeń, ale od kiedy synek jest z nami dopiero zrobiło się szaleńczo. Jemy ciastko, mamy ciastko, tarzamy się w ciastkach i nie wiadomo co jeszcze.
    Pozdrawiam ciepło i życzę spokojnych ostatnich ciążowych tygodni

    • Ja bym chciała choć troszkę lukru Póki co widzę tylko 2 zasadnicze zalety ciąży – większe piersi i zwolnienie lekarskie Pocieszasz mnie, że po porodzie, już z kruszynką na rękach, doczekam się tych ciastek!