O tym, jak wygrać z chandrą w 4 krokach.

Dziś chciałabym poruszyć ciężki temat. Będzie poważnie. Tak to w życiu bywa, że czasem jest wesoło, a czasem… po prostu tak nie jest. Wszystko dookoła wali się i pali, nic nie składa się w logiczną całość. Tysiące myśli w głowie i żadnych perspektyw na choć jedną odpowiedź. Tak bywa. Wtedy dopada nas chandra. Ratujesz się czekoladą, lecz ona wydaje się nie mieć smaku. Sączysz ulubione wino, ale wyrzuty sumienia mówiące, że popadasz w alkoholizm, karzą odstawić kieliszek na bok. Idziesz pobiegać, lecz nogi odmawiają posłuszeństwa na pierwszym zakręcie.

Jakiś czas temu przechodziłam przez ciężkie stany emocjonalne. Nie miałam siły na żaden wysiłek. Ani fizyczny, ani umysłowy. Nic mnie nie cieszyło, odczuwałam jedynie przygnębiający smutek, rezygnację, marazm oraz obezwładniającą niemoc. Oczywiście źle mi było z takim stanem rzeczy, jednak nie potrafiłam przekierować swojego umysłu na pozytywne tory. Standardowe sposoby szybkiej poprawy humoru po prostu nie działały. Znasz to skądś? Chyba każdy z nas czasem ma chandrę.

Po tygodniu męczarni postanowiłam zostać sama dla siebie psychologiem. Postawiłam przed sobą drugą siebie – racjonalną oraz zrównoważoną. Posłuchałam jej rad. I wiecie co? Podziałały.

Chciałabym podzielić się z Wami moim przepisem na pokonanie chandry.

  1. Analiza

    Na pewno w głowie kłębi Ci się tysiąc zmartwień. Znajdź ciche, ustronne miejsce, gdzie na spokojnie będziesz mogła się z nimi zmierzyć. Odetnij się od komputera, telefonu. Najlepiej wyjdź na spacer do parku, lasu, w jakiekolwiek miejsce, które podziała na Ciebie kojąco. Teraz zabierz się za pierwszy krok walki z chandrą – określ wszystkie źródła Twoich negatywnych emocji. Jeśli nie poradzisz sobie z rachunkiem smutków w myślach – spisz je na kartce. Od A do Z przeanalizuj swoje uczucia. Nazwij każde z nich i znajdź jego źródło. Co Cię smuci? Czego się boisz?

    Ja na początku miałam wrażenie, że nad moją głową wiszą setki problemów. Każdy z nich nie do pokonania, każdy o wadze państwowej. Po dogłębnej analizie doszłam do wniosku, że stoi przede mną jeden problem, a właściwie łatwo mogę go przemianować na wyzwanie. To już brzmiało sympatycznie. Tylko jedno wyzwanie! Co to dla mnie? Pryszcz! Zapytacie pewnie, co się stało z resztą potencjalnych problemów, które były przyczyną chandry. Uświadomiłam sobie, że większość źródeł moich negatywnych emocji to nie problemy, ale obawy, strach przed nieznanym. Przemianowanie problemu na lęk odwróciło moje uczucia o 180º. Mało tego! W czasie chandry miałam wrażenie tysiąca przytłaczających spraw na głowie. Podczas analizy z łatwością podzieliłam je wszystkie na 2 grupy. Znalazłam 2 i tylko 2 w sumie oczywiste obszary w moim życiu, które okazały się być źródłem wielu niepewności. Racjonalna część mojego mózgu powiedziała wtedy: „ej, to normalne, że się tego boisz”. Poczułam się już odrobinę lepiej.

    Nazwanie naszych uczuć, znalezienie ich źródeł oraz uporządkowanie hierarchii problemów, wyzwań oraz lęków to pierwszy, niezmiernie ważny krok na drodze do wygranej z chandrą.

  2. Określenie planu działania

    Przeanalizowaliśmy nasze uczucia. Potrafimy wyliczyć nasze problemy, stojące przed nami wyzwania, dręczące nas lęki. Teraz przyszedł czas na przygotowanie planu walki po kolei z każdym ze źródeł negatywnych emocji. Może to wydawać się najtrudniejszym etapem. Jeśli w kroku 1 szczegółowo rozbiłaś problemy, określenie sposobu działania nie powinno być męczącym zadaniem. Starcie z problemem może być trudne, w zależności od jego kalibru. Bitwa z wyzwaniem w głównej mierze zależy od Twojego hartu ducha i determinacji. Jeśli się czegoś boisz – tu batalia rozgrywa się głównie w Twojej głowie. Niektóre lęki trzeba po prostu zaakceptować, inne możesz pokonać różnymi technikami oswojenia strachu. Koniecznie spisz na kartce wszystkie swoje postanowienia i strategie.

    Moimi głównymi źródłami chandry były dwa obszary: nowe mieszkanie oraz narodziny dziecka. I tak dla przykładu – większość obaw związanych z dzieckiem okazała się strachem przed nieznanym. Zaakceptowałam ten fakt, uświadomiłam sobie, że robię wszystko, co w mojej mocy, aby dobrze przygotować się do nowej roli matki. Zdałam sobie też sprawę, że pomimo starannego internetowego studiowania obsługi noworodka i tak koniec końców muszę dać się ponieść życiu jednocześnie licząc na moją intuicję oraz ostatki racjonalnych komórek mózgowych. Przytłaczała mnie też kwestia wyprawki – tu plan działania był prosty: przygotować szczegółową listę potrzebnych rzeczy, dogłębna analiza przeróżnych rozwiązań, określenie planu zakupów (co, kiedy, gdzie kupić) i wyznaczenie celu – terminu ostatecznego skompletowania torby do szpitala.

    Początkowo na myśl „dziecko” mój mózg doznawał paraliżu. Po rozbiciu problemu na mniejsze zmartwienia i określeniu prostego, wykonalnego planu działania dla każdego z nich – poczujesz się już prawie dobrze.

  3. Odpoczynek

    Wykonałaś kawał dobrej roboty. Zasłużyłaś na odpoczynek. Twój umysł, Twoje ciało po długim czasie borykania się z negatywnymi uczuciami zasługuje na relaks. Musisz się zresetować. Postarać się zapomnieć o problemach, całej analizie, planie działania. Pamiętasz, jak ta czekolada Ci nie smakowała? Czas ją teraz zjeść. Czas wypić to wino i czas iść pobiegać. Zrób to, co zazwyczaj doraźnie ratuje Twoje samopoczucie. Najlepiej wyjedź z domu na weekend, zmień otoczenie, odetnij się od tych ścian, które przez ostatnie dni patrzyły na Twój ból. Naładuj swoje baterie. Niedługo czeka Ciebie praca według wytyczonego planu, ale nie skupiaj się na tym. Wystarczy Ci świadomość, że masz plan. Zajmiesz się nim później. Teraz leć na bazar kupić świeże owoce, zrób dobry koktajl, oglądnij ulubiony film, nowy odcinek serialu, ba – całą serię! Zapomnij o świecie. Żyj chwilą. Idź na zakupy, zjedz dobre lody, wypij kakao, zrób sobie kąpiel z bąbelkami.

    Na tym etapie nadal nie jesteś sobą. Nadal z tyłu głowy siedzi potworek wysysający z Ciebie radość. Pamiętaj jednak, że już go znasz – wiesz, jak wygląda, wiesz też, jak się go pozbyć. Nie trać dla niego czasu, zaraz się go ostatecznie pozbędziesz!

  4. Realizacja planu działania.

    Krok po kroku skreślaj wykonane zadania z listy przygotowanej w kroku 3. Bądź siebie dymna. Krok po kroku odzyskuj równowagę. Poznałaś swoich wrogów, masz plan walki, jesteś wypoczęta. Teraz do dzieła! Wraz z każdą pokonaną przeszkodą poczujesz się coraz lepiej.


Mam nadzieję, że mój plan działania pomoże kiedyś choć jednej zabłąkanej duszy.

A jakie są Wasze sposoby na chandrę?