Mąż na delegacji. Co robić, aby nie oszaleć?

Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie każda delegacja męża to jedna, wielka katastrofa. Mam ten problem, że nie potrafię normalnie funkcjonować bez Leniucha obok mnie przez czas dłuższy niż 1 dzień. Całe szczęście Leniuch wymiguje się od dłuższych wyjazdów ze względu na mój błogosławiony stan, jednak i tak zapowiada nam się nieunikniona, kilkudniowa rozłąka. Po raz pierwszy chciałabym się do niej poważnie przygotować. Wiecie czemu?

 

Standardowa delegacja oraz nasz sposób na rozłąkę

Kiedy Leniuch jest na delegacji, w ciągu dnia czuję się ok. Robię to, co zazwyczaj. Jednak ok. 15:00 włącza mi się tryb „zrób obiad dla męża” i oto pojawia się problem. Nie ma męża. Dom okazuje się taki pusty, cichy, szarobury, myszoskoczki takie mało kontaktowe, a ja taka samotna! Ratunkiem dla mojej psychiki są wieczory na Skypie. Jak tylko Leniuch wchodzi do hotelu, włącza Skypa i gadamy, śmiejemy się, jakbyśmy byli obok siebie. Potem zazwyczaj ja siadam do swojej wieczornej pracy, Leniuch włącza swoje wieczorne gry i tak oto każde z nas robi swoje, jednocześnie widząc w małym skypowym okienku drugą osobę. Kocham mojego męża za to, że wytrzymuje te tortury. Lecz wiadomo, jak zazwyczaj wyglądają delegacyjne wieczory: praca do nocy jako normalna część zagranicznej kultury, popołudniowe obiady firmowe, integracyjne spotkania w pubie… Jeśli do tego dochodzi zmiana strefy czasowej… nawet krótkie spotkanie na Skypie wydaje się być niedostępnym luksusem. I wtedy już totalnie wariuję.

 

Nowy plan okresowo słomianej wdowy

W celu poradzenia sobie z delegacyjną depresją, zamierzam zapełnić sobie grafik na czas delegacji od A do Z. Zero nudy. Zero myśli „ojeju, co ja mogłabym sobie porobić”, „ojeju, ja na nic nie mam siły”, „ojeju, idę spać”, „ojeju, nie mogę zasnąć”. Zamierzam przekuć ten zazwyczaj bezowocny, zmarnowany czekaniem na męża, przykuty do telefonu/skypa czas w coś pożytecznego, dobrego dla naszego związku oraz mojego samopoczucia. Co Wy na to? Ja jestem za!

Uwaga – ta lista jest bardzo subiektywna. Jest idealna dla par, które jeszcze nie mają dzieci. Pewnie małe latające pod nogami stworzonka mogą skomplikować wykonanie niektórych podpunktów. Ale to tylko moje domysły. Dzieci jeszcze nie mam, także nie wiem

 

Oto lista zajęć na czas słomianej tęsknoty:

 

  • Spotkanie ze znajomymi
    O tak, to chyba najprostszy sposób na nudę! Warto zastąpić samotne wieczory spotkaniem z dobrymi znajomymi. I poplotkować. I pośmiać się. Śmiech jest najlepszym lekarstwem na każdą depresję! Zjedzcie dobre lody w kawiarni, pograjcie w planszówki, idźcie na spacer i po prostu cieszcie się swoim wzajemnym towarzystwem. Problem może się pojawić, kiedy Twoi znajomi nie mieszkają blisko Ciebie, a Ty akurat nie jesteś najbardziej mobilną osobą na świecie. Albo kiedy już czwarty raz w ciągu dwóch dni odwiedzasz tych samych ludzi. Jeśli znajomi odpadają z różnorakich przyczyn, mam też dla Ciebie inne opcje…

 

  • Wyjazd do rodziny
    To propozycja radykalna i super skuteczna. Przynajmniej na jakiś czas. Wyjedź do rodziców, do teściów, do brata, siostry, przeprowadź się na kilka dni do najbliższych. Rzucisz się w wir życia, które natychmiastowo odwróci Twoją uwagę od telefonu czy skypa. W moim przypadku pobyt w rodzinnym domu zawsze zabiera mi tyle energii i czasu, że nie mam siły na tęsknoty. Ok – po kilku dniach masz dość. To normalne. Kochasz bliskich, ale nie potrafisz z nimi mieszkać przez tydzień? To jest jak najbardziej w porządku. I tak wyjedź na chociaż te kilka dni – zajmiesz swój mózg umacnianiem rodzinnych więzi i na pewno tego nie pożałujesz

 

  • Maraton filmowo-serialowo-książkowy
    Kiedyś przychodzi ten czas, że pomimo usilnych wyjść do ludzi musisz zmierzyć się z samotnym wieczorem w domu. Według mnie najlepszym sposobem na uniknięcie depresji jest maraton filmowo-serialowo-książkowy. Ile razy mąż próbował namówić Cię na X-menów, kiedy Ty chciałaś po raz setny oglądnąć Pamiętnik? No dobra – to może bardzo skrajny przypadek. Niemniej jednak rozumiecie, o co mi chodzi? Brak męża w domu to dobra okazja to zobaczenia tych wszystkich komedii romantycznych albo czegokolwiek, co Ty uwielbiasz, a on nie bardzo. Wszystkie części Zmierzchu? Nie ma problemu, jeden wieczór z głowy! Albo zacznij oglądać jakiś nowy serial, zobacz całą serię, a co tam! Przeczytaj całą książkę, bo przecież – masz czas! Tylko uwaga – skuteczność tej opcji rośnie wprost proporcjonalnie do ilości wypitego wina przy konkretnym zajęciu.

 

  • Przygotowywanie powitalnej niespodzianki
    Teraz sposób na zrobienie czegoś dla WAS. Dla Waszego związku. Przygotuj mężowi powitalną niespodziankę. Przecież po cichu czekasz na delegacyjny upominek, jak dziecko na naklejkę po wizycie u dentysty. To powinno działać w dwie strony! Zaskocz męża, pokaż mu, że tu w domu jest tak super, że tu czeka na niego kochana, stęskniona żona! Co może być taką powitalną niespodzianką? Najprostsze rozwiązania są najczęściej najlepszymi – upiecz ciasto! Jego ulubiony, ukochany placuszek. Nawet jeśli jego przygotowanie zajmie Ci pół dnia – lepiej dla Ciebie, bo będziesz miała zajęcie. Inne przykłady: zrób jedzenie takie, na jakie nigdy nie masz czasu, znowu jego ulubione! Posprzątaj mieszkanie (tak, zauważy to!). Wymaluj się, ubierz jakoś ładnie, pamiętając o biżuterii, którą dostałaś od niego w prezencie. Zrób to, z czym zawsze zwlekałaś, a na co on po cichu tak bardzo czeka.

 

  • Dzielenie się swoją codziennością z drugą połówką.
    Zrób zdjęcie swojego śniadania. Biurka podczas pracy. Waszych ulubionych lodów, które akurat znalazłaś w sklepie na promocji. Dziel się tymi prozaicznymi chwilami, migawkami codzienności. Wysyłaj, ale nie czekaj na odpowiedź. Zachęcaj do podobnego działania, ale nie naciskaj. Bądź wyrozumiała – mąż naprawdę może być zajęty pracą, a brak natychmiastowej odpowiedzi nie świadczy o jego ignorancji. Jeśli będziecie dzielić się swoimi codziennościami, możecie poczuć się jeszcze bardziej sobie bliżsi niż poza delegacyjnym stanem rzeczy! Zdjęcia możecie wysyłać sobie na bieżąco np. na facebooku, ale możecie też… wieczorem spakować je w zipa, zaszyfrować magicznym słowem, a następnie wysłać paczkę drugiej połówce razem z podpowiedzią do hasła Tak właśnie robił Leniuch. Niesamowita zabawa i jakie emocje! Oprócz robienia zdjęć, możecie też wysyłać sobie krótkie filmiki albo… pisać listy. Tak, mój Leniuch podczas jednej z delegacji pisał do mnie listy Takie śmieszne, o tym co jadł na śniadanie, albo jak śmiesznie ten Niemiec mówi po angielsku. Dowiadywałam się więcej, co się u niego dzieje, niż normalnie wiem na co dzień!

 

  • Wieczór SPA
    Kolejny pomysł z serii „muszę przetrwać ten wieczór samotnie”. Kąpiel z bąbelkami, świeczki i dobre wino. Na spokojnie zmyj makijaż, nałóż maseczkę, zrób peelingi wszelakie, ogarnij się tu i tam, wykremuj, wybalsamuj. Nikt nie wejdzie do łazienki z informacją „mam dłuższą potrzebę”. Możesz powolutku uszcześliwiać się wdychając zapachy tych różnych specyfików, które na pewno zdziałają cuda po jednym użyciu!

 

  • Ulżyj w tęsknocie Twojego Lubego
    Tak, oni też tęsknią. Po swojemu, to prawda. Ale tęsknią. Nie tylko Ty zmagasz się z dystansem. Pamiętaj o tym. Zrób taką niespodziankę: przed wyjazdem pochowaj w torbie męża jedną lub kilka drobnostek. Np. Wasze zdjęcie albo wspólną pamiątkę z jakiegoś miejsca, a może część Twojej bielizny…? Tutaj ogranicza Cię tylko wyobraźnia. Ja mam tę pewność, że Leniuch podczas pakowania na pewno nie znajdzie niespodzianek sprytnie schowanych na samym dnie bocznych kieszonek Jeśli jednak Twój mąż przykłada większą wagę do jakości pakowania walizki, w ostateczności możesz mu coś podrzucić już po zapięciu zamków, tuż przed wyjściem. A potem wyobraź sobie, jak otwierając torbę w hotelu lub w jakikolwiek inny niespodziewany sposób znajduje to coś. To zdjęcie, tego pluszaka albo taką czekoladkę z liścikiem. Wyobraź sobie, jak Ci za to podziękuje. Od razu milej się czeka na jego powrót, prawda? Tylko uwaga – jeśli Twój Luby leci na delegację samolotem, a torbę ma spakowaną do ostatniego dozwolonego grama – uważaj z wagą swoich niespodzianek!

 

  • Skradnij telefon Lubego…
    Dyskretnie przypominaj mężowi, jak ważny jest dla Ciebie. Przed wyjazdem, ukradkiem, ustaw kilka przypomnień na telefonie Lubego. Coś romantycznego? Pikantnego? Prozaicznego? Coś co podbuduje jego ego, poprawi humor, rozśmieszy… Już Ty wiesz, co Twój mąż chciałby usłyszeć od Ciebie, gdybyś była blisko. Uważaj tylko na godziny powiadomień – mąż nie będzie zadowolony z niespodziewanego dzwonka podczas ważnego, biznesowego spotkania. Możesz też zrobić sobie kilka zdjęć, możesz nagrać jakąś Waszą piosenkę. Jak już Luby wyjedzie, daj mu znać, aby poszperał w swoim telefonie

 

  • Zakupy
    Oczywiste, co nie? Mężczyzna na zakupach nie zawsze jest najlepszym kompanem. A nawet jeśli jest, to my kobiety czasem po prostu lubimy wyjść samotnie na miasto i pobuszować po różniastych sklepach. Spokojnie przejść się po stu alejkach, aż nogi zabolą. Tak po prostu wtopić się w tłum galeryjnych mas ludzi, cieszyć oczy tym, co ładne, inspirujące, obudzić w sobie szafiarkę z dzieciństwa, ot, tak po prostu. Od czasu do czasu. Tak, mąż na delegacji to dobra okazja do lekkiego zakupowego szaleństwa.

 

  • Aplikacja związkowa
    Jeśli Twój Luby w delegacji nie będzie miał problemu ze stałym dostępem do internetu, może dobrym pomysłem jest zainstalowanie aplikacji związkowej? Takie apki często umożliwiają w łatwy i szybki sposób dzielenie się zdjęciami, filmami, lokalizacją, wysyłanie listów miłosnych, tworzenie wspólnych albumów. Dzięki nim możecie w pomysłowy sposób udokumentować delegację, a smutny czas przekuć w inspirujące doświadczenie. Przykładowe apki: Couple – Relationship AppCouplete – App for CouplesBetween – Private Couples App, LoveByte – Relationship App. Ciekawa wydaje się też ta aplikacja Happy Couple – love quiz – codziennie odpowiadacie na 5 pytań o sobie oraz 5 pytań na temat partnera. Widząc wzajemne odpowiedzi, sprawdzacie, jak dobrze się znacie!

 

To moja podstawowa lista sposobów na delegacyjną depresję. Mam nadzieję, że tak przygotowana poradzę sobie z rozłąką lepiej niż dotychczas.

A jakie są Wasze sposoby na przetrwanie delegacyjnej rozłąki? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach! Zróbmy poradnik dla każdej zagubionej słomianej wdowy!