1 zasada, która daje mi 100% efektywnej pracy + freebie do pobrania

Jakiś czas temu napisałam recenzję książki „Potęga KIEDY”. Jej lektura upewniła mnie w przekonaniu, że mój nowy tryb pracy oparty głównie na 1 zasadzie ma sens. Jaki to tryb? Jaka to zasada?

 

1 ZASADA

Zasada brzmi banalnie prosto:

Rób to, na co masz ochotę.

Myślicie, że gorzej z wykonaniem? Pewnie macie ochotę na jakieś wyspy Bahama, słońce i mohito pod ręką. Ja też! Niech te wyspy będą dla nas dobrym motywatorem do ciężkiej pracy, niech nam wmówią, że to wszystko ma sens. Tymczasem wracając do mojej jednej zasady –  wybierając kolejne zajęcie, bazuję na grupie prac, które po prostu muszę zrobić. Na przykład – pytam siebie „hej, wolisz teraz pozmywać naczynia, czy masz siłę przeczytać ten artykuł?”. I tak w kółko.

Myśląc w kontekście książki „Potęga KIEDY” – po prostu staram się żyć w zgodzie z moim zegarem biologicznym. Jak już Wam wcześniej pisałam – dla mnie to bezbłędny sposób na wykorzystanie maksimum możliwości zachowując przy tym maksimum radości z tego, co się robi. Więcej szczegółów o życiu w zgodzie z zegarem biologicznym – tutaj.

Już dawno temu zauważyłam, jak wiele jestem w stanie zrobić w ciągu dnia, w którym pracuję nad tym, na co akurat mam ochotę. Ta jedna zasada wymaga tylko bazy zadań, które przed nami stoją. Możemy je spisać na karteczkach samoprzylepnych, w notesie, w postaci bullet journala, w aplikacji to-do na smartfonie, w notatce na pulpicie komputera… opcji jest mnóstwo!

Czy ta zasada neguje wszelakie metody długoterminowego planowania?

Nie!

Obserwując siebie poznałam podstawy, jakimi rządzi się mój zegar biologiczny. Słowem – wiem, w jakich godzinach mam ochotę na konkretny rodzaj pracy. A jak mamy na coś ochotę – robimy to szybko i dobrze, co nie? Znając dzienny rytm możliwości zarówno ciała, jak i umysłu – planuję z niewielkim wyprzedzeniem swoje prace. Jak to wygląda w szczegółach?

 

TRYB PRACY

W ciągu dnia wydzielam sobie 2 bloki pracy:

  1. blok pracy logicznej – wymaga świeżego, wypoczętego umysłu. W moim przypadku ten blok przypada na godz. 9-12. Mniej więcej. Na ten czas planuję wszystkie wymagające skupienia czynności, naukę nowych rzeczy, czytanie branżowej literatury. W tym czasie też rozwiązuję problemy, z jakimi spotykam się przy realizacji zleceń.
  2. blok pracy kreatywnej – wymaga czasu oraz swobodnej, pełnej relaksu atmosfery U mnie ten blok trwa od 18-21. Mniej więcej. Wtedy realizuję dodatkowe zlecenia, piszę artykuły na blogi, planuję urządzanie nowego mieszkania…

Ten podział bloków pracy oraz przypisanych im godzin u mnie działa. Może jesteście ciekawi, skąd ta przerwa w środku dnia? Ten czas zazwyczaj przeznaczam na zakupy, robienie obiadu, sprzątanie oraz… drzemkę. Jestem w ciąży (to już 5 miesiąc!) i mój organizm codziennie domaga się drzemki. Jeśli ją ominę – padam na twarz o godzinie 18 i śpię do rana.

U Ciebie podział pracy może wyglądać zupełnie inaczej, w zależności od Twojego zawodu, przyzwyczajeń, osobowości, środowiska, stanu zdrowia… Ty sama wiesz, jaki tryb będzie najlepiej dla Ciebie pracował! Nie na odwrót :P Tej wiedzy nie przeczytasz ani tutaj, ani w żadnym poradniku Tymczasem mogę Ci pokazać mój typowy podział dnia.

 

 

KALENDARZ

W moim plannerze każdemu dniu przypisane są 4 rodzaje zadań:

  1. zadania logiczne (poranna praca)
  2. zadania kreatywne (wieczorna praca)
  3. zadania dodatkowe
  4. sprzątanie

Pojedyncze wydarzenia (wizyty u lekarza?) mam zapisane w rocznym kalendarzu. Generalnie – planuję z wyprzedzeniem tygodniowym. Czemu?

  • Nie jestem w stanie przewidzieć mojego rozkładu dnia na czas bardziej odległy niż tydzień.
  • Nie lubię poświęcać dużo czasu na planowanie. Złoszczę się, kiedy więcej czasu spędzam na planowaniu jakiegoś zajęcia niż na jego wykonaniu.
  • Lubię moje plany tygodniowe w postacie kartki A4, które często służą za podstawkę pod myszkę Po tygodniu pracy na takim planie, jest on tak wygnieciony/brudny/zapisany – że mogę bez skrupułów go wyrzucić. Ciężkie książkowe kalendarze nie zdają u mnie egzaminu – zazwyczaj leżały samotnie na rogu biurka, nie pracowały ze mną. Omijałam je wzrokiem z obawą, co może w nich się czaić. Poza tym nie widzę sensu noszenia ze sobą w grudniu zadań, które wykonywałam w styczniu. Jakoś tego nie rozumiem. Lubię moją kartkę A4, która cały czas na mnie patrzy – to świetny motywator. Właśnie – motywacja…

 

MOTYWACJA

Mam ogromny problem z motywacją. Nawet czysta, prosta chęć do wykonania jakiegoś zadania nie zawsze sprawi, że się za nie zabierzemy… Moje sposoby na utrzymanie bojowego nastawienia do pracy to:

  • Myśl o tych wyspach Bahama!
  • Planner w postaci luźnej kartki a4, która towarzyszy ze mną cały pracowity tydzień – na bieżąco widzę, ile mam pracy przed sobą, co to jest za praca oraz ile już udało mi się zrobić!
  • Jestem typem, co lubi widzieć wyniki swojej pracy. W moim plannerze ochoczo skreślam wykonane zadania lub odznaczam je w jakikolwiek sposób. To mój ulubiony etap pracy z plannerem. Na zdjęciu powyżej możecie zauważyć 3 sposoby wskazywania (nie)zakończonych prac.
  • Nie pracuję w weekend. Przynajmniej staram się. Chyba na każdego działa wizja „już zaraz piątek, trzeba brać się do roboty”. Albo inaczej! „Dziś mam super poniedziałek, po super weekendzie, jestem super wypoczęta, ach, stęskniłam się za pracą!” Tak, trzeba dać sobie czas, aby zatęsknić za robotą.

Więcej o motywatorach może jeszcze kiedyś napiszę

A co w przypadku, kiedy mamy słaby tydzień, kiedy nic nie idzie jak trzeba…? Niedawno miałam taką sytuację. Przez nagłe porannej wizyty u lekarzy, słabe samopoczucie, a w konsekwencji niewyspanie – wypadły mi 3 dni z tygodnia. Źle mi z tym, ale… nie spinam się! To tylko planner, a plany mogą się zmieniać. Jak mówi główna zasada –  „rób to, na co masz ochotę!” A jeśli akurat nie mam czasu/ochoty na pracę – to jej nie mam i mówi się trudno!

 

 

MÓJ PLANNER – DO DRUKU

Na koniec dzielę się z Wami moim plannerem. Podstawką pod myszkę. Nieodłącznym towarzyszem prac z całego tygodnia. Co w nim się znajduje takiego ciekawego?

  • Plan tygodnia od poniedziałku do niedzieli.
  • Podział dnia na 4 części.
  • Sekcja „wyzwania” – w niej wpisuję wszystkie bezterminowe zadania, które siedzą mi głęboko w głowie. Zgodnie z zasadą „rób to, na co masz ochotę”, zabieram się za nie wtedy, kiedy przychodzi okazja/chęć/wolny czas. Takim wyzwaniem może być np. uporządkowanie zakładek w przeglądarce albo wyczyszczenie biżuterii.
  • Sekcja „codziennie” – jak sama nazwa mówi – codzienne rytuały
  • Sekcja „notatki” – jakiś telefon, nazwisko, krótka myśl, hasło, przypomnienie – często trzeba coś po prostu krótkoterminowo zanotować.
  • Planner jest prosty, przejrzysty – nie odwraca wzroku od pracy, jedynie w przyjemny sposób prezentuje listę zadań do zrobienia.

Wydaje mi się, że układ plannera jest na tyle uniwersalny, że każdy może z niego skorzystać, niezależnie od rodzaju planowanych zadań czy trybu dnia.

 

POBIERZ PLANNER TYGODNIOWY

 

P.S.

Jeśli ktoś też chciałby przygotować dla siebie podobny planner – oto narzędzia/zasoby z których korzystałam:

  • grafiki pobrałam za darmo z freepik.com
  • program, w jakim zaprojektowałam planner, jest też darmowy i nazywa się Gravit Designer

 

Piszcie, jakie są Wasze sposoby na efektywną pracę? Czy korzystacie z kalendarzy, plannerów? I czy podczas planowania myślicie o zegarze biologicznym?

  • U mnie wszystko co do zrobienia musi być zapisane. To podstawa. To czego nie zapiszę- nie istnieje. Ale w ciągu dnia staram się wybierać sobie kolejność zadań właśnie w zależności od ochoty. Chociaż motywy tej ochoty są różne.Czasem mam ochotę zrobić coś rano, głównie po to, żeby mieć to z głowy na resztę dnia

    • Wiesz, mam podobnie! Nawet jak zrobię coś z poza plannera, dodatkowo – to też zapisuję! Chyba lubię widzieć, „jak dużo dziś zrobiłam”

  • Daria

    A ja najwydajniejsza jestem wtedy, gdy goni mnie czas. Im krócej do ostatecznego terminu wykonania czegoś, tym lepiej. Bez tego ani rusz.

  • Bardzo ładny planner, na pewno wielu osobom się przyda. Ja mobilizuję się, kiedy mam sporo zadań. Może to zabawne, ale im więcej muszę zrobić, tym lepiej się organizuję.